niedziela, 24 lipca 2011

TO BYŁY WCZASY W PIASTOWIE

Czas: 2dni
Budżet: 25zł na wino i papierosy
Transport: SKM, autobus, samochód Maćka
Noclegi: dom rodzinny Pata


To Pat, który zaprosił mnie do siebie na wczasy, oprowadza po okolicach.
Photobucket
Photobucket

To rzepak
Photobucket

To nie reklama Lego, to zdjęcie Pata które wisiało na ścianie Dużego Pokoju u Jego babci, którą odwiedziliśmy ale nie zrobiliśmy Jej fotki (fuck).
Photobucket

To kapitalizm.
Photobucket

To funkcje sztuki.
Photobucket

-Patrz, widać Warszawę- Powiedział Pat i wskazał horyzont.
Photobucket
Photobucket

To domatorstwo.
PhotobucketPhotobucketPhotobucket

To ogrodnictwo.
PhotobucketPhotobucketPhotobucketPhotobucketPhotobucketPhotobucketPhotobucketPhotobucket

To propozycje na wieczór w walce z lokalnymi problemami.
Gminna Komisja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych i Stowarzyszenie MOŻESZ zapraszają do kina.
PhotobucketPhotobucket
Photobucket


To nadszedł czas pożegnań.
PhotobucketPhotobucket

czwartek, 21 lipca 2011

TO BYŁA WYCIECZKA Z MICHAŁEM

Czas: 5dni
Budżet: 150zł/os
Transport: autostop
Noclegi: u przyjaciół lub na dziko

13 LIPCA
To pierwsza trasa, Warszawa- Berlinek, według google maps 493km, według rzeczywistości trochę więcej.
Start:14:00 Meta: 23:30 Autostopowych przesiadek około ośmiu.
Najciekawszy obiekt: Jezus w Świebodzinie
Najciekawszy kierowca: pędzący 190km/h Człowiek-Milczek, który zawiózł nas za daleko i dzięki któremu wylądowaliśmy w czarnej dupie (nawet GPS zwariował), z której wyciągnął nas naspidowany Człowiek- Gawędziarz.


Photobucket

To stan stóp autostopowiczki po dotarciu do mety oraz nasze królewskie łoże. Błękitnowłosa Maria i kot to już poranne widoki.

PhotobucketPhotobucketPhotobucketPhotobucket


14 LIPCA
To dzień spędzony w Barlinku. Barlinek to urokliwa miejscowość nad Jeziorem Barlineckim. Dzielnicą Barlinka jest Berlinek. Co ciekawe, swoją nazwę zawdzięcza temu, iż w czasach wojny był kurwidołkiem. Mówiono: "Ho, ho kurew tu tyle, co w Berlinie." Nie wiemy czy to prawdziwa historia. Usłyszeliśmy ją od tubylców w postaci gotyckiego małżeństwa, które zabrało nas na stopa.
Wygodny nocleg zawdzięczamy Kasi Milcarz vel Paluszek, a raczej Jej babci, która udostępniła swój uroczy domek szczecińskim kolegom.

PhotobucketPhotobucketPhotobucket

To miły poranek, miłe spacery po Barlinku oraz miły lumpeks shopping, podczas którego zakupiłam sukienkę w stylu lat 90-tych, która odsłania dolną część kręgosłupa oraz sweterek w stylu chanel lat 80-tych.
PhotobucketPhotobucket
PhotobucketPhotobucketPhotobucket
PhotobucketPhotobucketPhotobucket

To serce z kupy.

PhotobucketPhotobucketPhotobucket

To trasa Barlinek- Świnoujście, którą wykonaliśmy tego samego dnia.
Start:19:00 Meta:23:00
Teoretycznie 162km
Nie planowaliśmy noclegu na zachodnim wybrzeżu, stało się jednak tak, że byliśmy zmuszeni właśnie tam przenocować- nie wyrobiliśmy się czasowo.
Jak się później okazało, ten przypadek okazał się fajną przygodą.

Photobucket

15 LIPCA
To Świnoujście, które zastaliśmy rano, po nocy spędzonej w namiocie pod Młodzieżowm Domem Kultury, który to rozbiliśmy pod wpływem alkoholu pitego w nocy, z poznanymi tubylcami oraz przyjezdną orkiestrą młodzieżową, która w Domu tym nocowała. Na szczęście zachowaliśmy tyle trzeźwości umysłu, by nastawić sobie budziki na godzinę 7 rano, po to by odebrać bagaże, które zostawiliśmy w recepcji pola namiotowego.Następnie udaliśmy się na plaże, by ponownie rozbić namiot i zjeść w nim śniadanie oraz przespać jeszcze kilka godzin.

PhotobucketPhotobucketPhotobucket
PhotobucketPhotobucket

To deptak.

Photobucket

To muszla koncertowa.

Photobucket

To prom,którym płynie się do centralnej części Świnoujścia.

Photobucket
PhotobucketPhotobucket

To trasa Świnoujście- Darłówko- według google 193km.
Start: 16:00 Meta: 20:00
Przygoda: Jedyna kobieta, która odważyła się nas podwieźć, wyrzuciła nas w odległości kilku kilumetrów od rozjazdu, w którym mieliśmy łapać kolejną okazję. Poniżej kilka zdjęć z marszu przez wsie.

PhotobucketPhotobucketPhotobucketPhotobucketPhotobucket

To Darłówko i sympatyczni przyjaciele Tatiany Panicewicz, do której jechaliśmy i z którą spędziliśmy mnóstwo czasu, a której nie wiedzieć czemu nie ma na ani jednym zdjęciu.

PhotobucketPhotobucketPhotobucket

16 LIPCA

To dzień plażowania w Darłówku i imprezowania w Koszalinie- na imprezie pt Żuling, w klubie Plastelina. Dojazd do i z Koszalina oczywiście autostopem.Świt z okna dostawczego samochodu jest niesamowity, zwłaszcza w lipcu, kiedy specyficzny błękit świtu kontrastuje z metalicznym, srebrnym kolorem zbóż.

PhotobucketPhotobucketPhotobucketPhotobucketPhotobucketPhotobucketPhotobucketPhotobucketPhotobucketPhotobucket

17 LIPCA

To poranek w Darłówku po imprezie. To dzień dalszej trasy.

Photobucket

To trasa przez Wejherowo, gdzie mieszka Ala, z którą się umówiliśmy na stacji, a Ona- kochana dostarczyła nam wodę i wisienki, ucałowała nas i pobłogosławiła. Dzięki czemu dojechaliśmy szczęśliwie do Torunia.

PhotobucketPhotobucketPhotobucket

To podsumowując:

Warszawa- Barlinek- Świnoujście- Darłowo- Koszalin- Darłowo- Wejherowo- Toruń
Łącznie: 1274km